head.log

dla wszystkich, lecz nie dla każdego | Krzysztof Kudłacik

Pa-SMS

Telefon piknął. Zerkam: „Tatusiu, mama kupila termometr i zauwila stul i krzesla i wpisalam do zeszytu lektur brzechwe”. Tiaaa ….

Zaczynam

Jak zacząć? Czyli jak zacząć tę witrynę? Można się biedzić nad jakąś sensowną odpowiedzią, albo podejść pragmatycznie – zwyczajnie: zacząć. :-) I ta też zrobię. Zaczynam …

Nie będę już prowadził czegoś, co zwykło się nazywać „stroną domową” – nie mam czasu. Zaś bagaż przemyśleń, uwag i innych uszczypliwości jest.  Chyba będę go tu ujawniał. Nie wiem, po co? Być może dla zabawy lub „satysfakcji” (cokolwiek to może znaczyć).

A ja lubię Małysza

Zapewne to nic dziwnego. Oczywiście podziwiam go jako sportowca – chyba od czasów Łuszczka (kto go teraz pamięta?) nie mieliśmy w sportach zimowych zawodnika tej klasy. Cieszę się, że wygrywał w poprzednim sezonie (letnie zawody pominę) i nadal trzyma się wyśmienicie w obecnym wydaniu Pucharu Świata. Polacy potrzebowali takich sportowych idoli. Widać to wyraźnie po całym szumie, który nastąpił wokół piłkarzy Engela i wręcz manii na punkcie Małysza.

(więcej…)

Paulinka pierwszy raz

Wcześniej usiłowałem napisać o tym, co było „po raz pierwszy„. Oto przy okazji wczorajszych urodzin Pauliny, przypomniałem sobie, jak zobaczyłem ją po raz pierwszy

To był czwartek 8 grudnia: niewielki śnieg leżał na ulicach Wadowic, kiedy objuczony soczkami, serkami i żywnością bogatą w witaminy :-) wszedłem do szpitala. Nic nie wiedziałem, że żona rodziła. Poród opóźnił się o dwa dni, ale nic nie wskazywało na to, że akurat wtedy dojdzie do rozwiązania. Wszedłem na oddział i tu okazało się, iż Anetka już jest po porodzie i muszę przejść do innej części oddziału – jeśli chcę zobaczyć córkę. Tak powiedziała dyżurująca pielęgniarka. Żona jeszcze spała po narkozie – poród miał miejsce około południa, a ja dotarłem do szpitala chyba ok. godz. 16tej.

(więcej…)

7 lat

Paulinka kończy dziś siódmy rok życia. To wspaniałe tak spoglądać na nią: to mały człowiek, który poznaje świat. Poznaje go dzięki staraniom Anetty i moim.

Właśnie teraz na biurku z niewielki stickerów składa maleńkie koperty i do nich wkłada swoje „listy”. Ten, który był adresowany do mnie dziś rano zawierał „Dla taty bałwanków 1002”.

O Andrzeju Lepieju wąteczek

Z pewnym zdumieniem obserwuję pojawiającą się tu i ówdzie histerię wokół ostatnich występów Jędrka Lepieja. Z jednej strony wyrazy zdumienia na jego chamstwo i naruszanie prawa, a z drugiej pełne paniki wrzaski, że oto faszyzm po polsku zaglądam nam do narodowego gniazdka.

(więcej…)

Drogowskazy?

Pozornie wydawałoby się, iż stałe punkty stałe pojawiają się wtedy, gdy jesteś u siebie. Są to bliscy ci ludzie, miejsca szczególne, sytuacje – zwyczaje, rytuały (nawet te powierzchownie wydało by się świeckie), przeczytane książki.

(więcej…)

Pięknie – po prostu pięknie

Właśnie wgniotłem tyle drzwi w moim samochodziku. No zwyczajnie kicha. Wracałem z krakowskiego Multikina i na rondzie (chyba 308 dywizjonu) zauważyłem, że w ciemnościach pomyliłem pasy – byłem na środkowym do jazdy na wprost, a powinienem być na prawym, żeby skręcić w prawo w kierunku hipermarketu M1. Zerknąłem więc dwukrotnie w prawe lusterko, czy nikt nie nadjeżdża – nikt się nie zbliżał: pas był pusty. Więc szybki jeszcze wgląd w wsteczne, zmiana biegu i cofam – aż tu chrobot: nadziałem się na dziobatą maskę dużego Fiata 125 p, który stał na tyle blisko, że w tylnym oknie nawet nie widziałem jego świateł. Nawet bez względu na tę drobną okoliczność łagodzącą to i tak jest moja wina.

(więcej…)